Przenosił oszalały wzrok z matki, która siedziała na podłodze i rozcierała obolałe ramię, na żonę. Katarzyna stała wyprostowana, swobodna, z rękami opuszczonymi wzdłuż ciała. Oddychała równo, jakby przed chwilą nie wydarzyło się absolutnie nic.
— Kaśka… ty… co ty zrobiłaś? — wykrztusił w końcu Dariusz Marciniak ochrypłym, drżącym szeptem, odrywając się od framugi drzwi.
Katarzyna spokojnym gestem odgarnęła z czoła niesforny kosmyk włosów i poprawiła brzeg koszulki. W jej spojrzeniu nie było furii ani podniesionych emocji. W źrenicach migotał jedynie chłodny błysk pewności siebie i ledwie dostrzegalna nuta pogardy.
— Twoja matka po prostu się potknęła — odparła łagodnie, niemal troskliwie. — Zdenerwowała się, zachwiała i straciła równowagę. To się zdarza. Za chwilę dojdzie do siebie. Zaparzysz jej jakąś mieszankę z melisy czy mięty, dobrze jej zrobi.
Podeszła do stołu, chwyciła swoją pustą filiżankę i odwróciła się w stronę męża.
— A co do premii, sprawa jest zamknięta. Wykupię roczny karnet na zajęcia z samoobrony. W domu, jak widać, bywa niebezpiecznie. Lepiej umieć w porę uskoczyć.
Twarz Dariusza nagle oblała się purpurą. Może ze wstydu za własny strach, a może z potrzeby odzyskania kontroli. Zrobił gwałtowny krok naprzód i szorstko, z całej siły, zacisnął palce na jej nadgarstku.
— Jak ty możesz z moją matką… — zaczął, unosząc głos.
Nie dokończył. Reakcja Katarzyny była szybsza niż jego myśl. Nie uderzyła go. Zaledwie przekręciła dłoń, zręcznie wyślizgnęła się z uchwytu, przejęła jego rękę, cofnęła się o pół kroku i nacisnęła w odpowiednim miejscu na staw.
Krzyk bólu wyrwał się z gardła Dariusza. Zachwiał się, stracił równowagę i w następnej chwili klęczał już na podłodze, by zaraz bezradnie osunąć się na bok — dokładnie obok Krystyny Królówny.
Katarzyna puściła jego rękę. Stała nad nimi, patrząc na dwoje zagubionych, ciężko dyszących ludzi, którzy przez lata traktowali ją jak wycieraczkę.
— I jeszcze jedno, Darek — powiedziała cicho w dźwięczącej ciszy kuchni. — Składam pozew o rozwód.
Przekroczyła jego wyciągniętą nogę, zgasiła światło i bez pośpiechu skierowała się do sypialni, żeby spakować rzeczy na jutrzejszy trening.
