Z czasem jednak nawet Karol przestał się uśmiechać. Minęły dwa miesiące i jego wyrozumiałość zwyczajnie się wyczerpała.
— Agnieszka, to już przestaje być śmieszne — powiedział któregoś wieczoru, odkładając pusty talerz. — Wracam z pracy i nigdy nie wiem, czy zjem kolację, czy może Irena Pawlakówna uznała, że Dariuszowi Królowi nasze mięso bardziej się przyda. Zabierz jej klucze. I to natychmiast.
Próbowałam. Naprawdę. Trzy oddzielne podejścia.
— Ach, Agnieszko — wzdychała teatralnie, chwytając się za serce, zawsze po lewej stronie. — Czy ty mi nie ufasz? Przecież pilnuję waszego mieszkania jak własnego! Wczoraj podlałam kwiaty, ziemia była sucha jak pieprz. A że wzięłam pulpety? To w ramach przysługi — pozmywałam wam naczynia. Widziałaś ten stos w zlewie? My tu przecież po sąsiedzku, po ludzku…
Z niezwykłą wprawą odwracała kota ogonem, robiąc ze mnie skąpą dziewczynę, która żałuje kromki chleba „biednym emerytom”. Owi „biedni” co roku wyjeżdżali do Lublina do sanatorium, a Irena regularnie paradowała w nowych kostiumach i płaszczach.
Granica została przekroczona w czwartek. Pół dnia spędziłam w kuchni, szykując uroczysty obiad: kaczka w miodowej glazurze, sałatka z krewetkami, domowe ciasto. Moi rodzice mieli wpaść po długiej przerwie. Wyszłam tylko na kwadrans po wodę mineralną.
Kiedy wróciłam, w mieszkaniu unosił się zapach… niczego. Blacha po kaczce leżała w zlewie, dokładnie wyszorowana. Na stole czekała kartka: „Agnieszko, do Dariusza przyjechał brat z województwa, a nie mieliśmy czym go ugościć. Wzięłam waszą kaczkę, przecież rodzice i tak przywiozą wam smakołyki. Dziękuję, uratowałaś sytuację!”.
Usiadłam bez słowa na stołku. To nie była już bezczelność. To było podeptanie mojego czasu, wysiłku i granic. Wtedy coś we mnie pękło. Zrozumiałam, że tłumaczenia nie mają sensu.
— Dobrze — powiedziałam cicho do pustej kuchni. — Skoro Dariusz chce jeść, zadbamy o to, żeby najadł się do syta.
Karol tylko skinął głową. Nie było awantur ani żądania zwrotu kluczy. W sobotę zamiast kolejnej rozmowy wybrałam się do specjalistycznego sklepu dla cukierników i zajrzałam też na dział z egzotycznymi przyprawami.
