„To jest kobieta, z którą jestem, i nie pozwolę, żebyś tak się o niej wyrażała!” krzyknął Paweł, uderzając dłonią w blat stołu

Nieludzkie, niesprawiedliwe uprzedzenia łamią czułe serce.
Opowieści

Elżbieta zacisnęła usta, lecz po chwili spróbowała złagodzić ton.

– Ja tylko twierdzę, że jej twarz jest… nietypowa – powiedziała już ciszej. – Zastanów się jeszcze. Jesteś wykształconym, przystojnym mężczyzną, masz dobrą pozycję. Dziewczyny ustawiłyby się do ciebie w kolejce.

– Nie obchodzi mnie żadna inna kobieta. Chcę Gabrieli Przybylskiówny i tylko jej. A skoro mówimy otwarcie – planujemy ślub.

Te słowa uderzyły w Elżbietę Nowakowskiównę jak policzek. Zakręciło jej się w głowie, musiała oprzeć się o oparcie krzesła. Ta dziewczyna miałaby zostać jej synową? Nie, do tego nie dopuści. Zebrała resztki determinacji i podjęła ostatnią próbę.

– A pomyślałeś o dzieciach? Jeśli odziedziczą jej uszy i nos, rówieśnicy nie dadzą im spokoju. Będą wytykane palcami!

– Albo będą podobne do mnie – odparł Paweł Walczak, mrużąc oczy. – Przed chwilą sama mówiłaś, że jestem przystojny. Skąd więc te czarne scenariusze?

Zamilkła, widząc w jego spojrzeniu upór. Wiedziała, że nie zrezygnuje z Gabrieli. W przypływie bezradnej złości wypaliła coś, czego może nawet do końca nie przemyślała:

– W takim razie cię wydziedziczę. Wykreślę cię z testamentu.

Kontynuacja artykułu

Blaskot