Do tego doszłoby jeszcze szycie zasłon. Według niej właśnie takie usługi były teraz wyjątkowo potrzebne, bo ludzie rzadziej kupowali nowe rzeczy, za to coraz częściej przerabiali te, które już mieli w szafach.
Dorota Zalewskiówna słuchała bez słowa. Sam pomysł nie brzmiał absurdalnie. Przecież naprawdę mnóstwo osób skracało spodnie, wymieniało zamki, dopasowywało sukienki czy przycinało firany. Problem leżał gdzie indziej: kto miał sfinansować początek tej przygody.
– Ile dokładnie jest potrzebne? – zapytał Piotr Adamczyk.
Krystyna Sikoraówna zareagowała tak, jakby tylko czekała na to pytanie.
– Około dwudziestu sześciu tysięcy złotych. Maszyny, overlock, porządny stół, szyld, dwa miesiące czynszu z góry i różne drobiazgi. Dla was to przecież nie jest kwota nie do udźwignięcia. Macie odłożone pieniądze.
Dorota bardzo powoli odstawiła filiżankę na spodek.
– Skąd pani wie, ile mamy oszczędności?
Teściowa nie spojrzała na nią, tylko od razu na syna.
– Piotr wspominał. A co w tym dziwnego? Przed matką też trzeba robić tajemnice?
Dorota przeniosła wzrok na męża. Piotr spuścił oczy, wyraźnie zawstydzony.
– Nie sądziłem, że rozmowa pójdzie w tę stronę – powiedział cicho. – Powiedziałem tylko, że odkładamy.
– I podałeś konkretną sumę – odparła równie spokojnym, niskim głosem.
Klaudia Borkowskiówna przewróciła oczami.
– Boże, naprawdę musimy teraz to roztrząsać? Przecież nie proszę o prezent na zawsze. Oddam. Wiadomo, że nie jutro, ale będę spłacać po trochu. Jesteśmy rodziną czy nie?
– Jesteśmy – przytaknęła Dorota. – Właśnie dlatego pytam. Klaudio, wyliczyłaś próg rentowności?
– Co takiego?
– Ile zleceń miesięcznie musisz mieć, żeby pokryć sam czynsz? Nie mówię o zarobku, tylko o tym, żeby nie dokładać do interesu.
Klaudia na moment zamilkła.
– No… mniej więcej wiem.
– „Mniej więcej” to nie jest wyliczenie. Ile kosztuje lokal?
– Dwa tysiące dwieście złotych miesięcznie. Ale miejsce jest świetne.
– A kaucja za miesiąc też?
– Tak.
– Do tego remont, prąd, materiały, kasa fiskalna. Jeśli planujesz zatrudnić drugą krawcową, sama działalność nierejestrowana nie wystarczy. Trzeba założyć firmę. Podatki i składki też wzięłaś pod uwagę?
– Dorota, ty jak zwykle – skrzywiła się Klaudia. – Z tobą nie da się normalnie porozmawiać. Od razu widzisz same katastrofy.
– To nie katastrofy, tylko liczby. Dwadzieścia sześć tysięcy złotych to nie jest zakup serwetki.
Krystyna Sikoraówna wypuściła powietrze z głośnym zniecierpliwieniem.
– Przestańcie przesłuchiwać dziewczynę. To nie bank. Potrzebuje od was wsparcia, a nie kontroli księgowej.
– Wsparcie może wyglądać różnie – odpowiedziała Dorota. – Można pomóc jej przygotować plan, sprawdzić umowę najmu, wyjaśnić kwestie podatkowe. Ale nie możemy oddać połowy naszych oszczędności na przedsięwzięcie, które nie zostało porządnie policzone.
– Nie możecie? – powtórzyła teściowa. – Czy raczej nie chcecie?
Piotr potarł dłonią czoło.
– Mamo, to naprawdę duża kwota. Musimy się zastanowić.
– Nad czym tu się zastanawiać? – głos Krystyny Sikoraówny wyraźnie się podniósł. – Od sześciu lat mieszkacie w moim mieszkaniu. Sześć lat! Gdybyście wynajmowali coś na rynku, dawno wydalibyście fortunę. A wy przez ten czas odłożyliście sobie poduszkę finansową i jeszcze wybrzydzacie.
– Nie wybrzydzamy – powiedział Piotr. – Odkładamy na własne mieszkanie.
– Na własne? – prychnęła teściowa. – Przecież macie dach nad głową. Czy moje mieszkanie nagle przestało wam odpowiadać?
Właśnie wtedy Dorota wypowiedziała to, co od dawna nosiła w sobie.
– Pani Krystyno, my nie mieszkamy u siebie. Mieszkamy w pani mieszkaniu. I dziś powiedziała to pani wyjątkowo jasno.
Przy stole zapadła cisza.
A potem Krystyna Sikoraówna rzuciła zdanie, które natychmiast zmieniło wszystko:
– Skoro nie zamierzacie pomóc Klaudii, to do końca miesiąca proszę opuścić mieszkanie.
Minęło zaledwie kilka sekund, a atmosfera była już zupełnie inna.
Dorota jako pierwsza odsunęła krzesło i wstała.
– Dobrze – powiedziała. – Wyprowadzimy się.
Krystyna Sikoraówna zamrugała, jakby nie takiej odpowiedzi się spodziewała.
– Nie powiedziałam, że macie wynosić się dzisiaj.
– Ma pani rację. To pani mieszkanie.
