„„Sądzę, że powinniśmy się rozstać” — powiedział Tomasz stojąc tyłem do okna, ona odpowiedziała zaskakującym spokojem

Bezlitosne milczenie przeczyło niby rozsądnym racjom.
Opowieści

— Zgodziłam się na twoje warunki. Uczciwie — powiedziała spokojnie.

— Ale mieszkanie… Przecież inwestowaliśmy w nie razem. Remont, wyposażenie…

Uniósł ręce, jakby próbował uchwycić coś w powietrzu.

— Remont? — Katarzyna pierwszy raz spojrzała mu prosto w oczy. — Ten, który mój ojciec robił własnymi rękami? Za darmo?

A meble? Kupowane z mojej pensji, kiedy ty „szukałeś swojej drogi”?

— Zawsze pracowałem!

— Owszem. Tylko jakoś dziwnie się składało, że twoje pieniądze znikały na twoje potrzeby, a rachunki i życie rodziny brałam na siebie ja. Pamiętasz swoje tłumaczenie? „Mężczyzna musi mieć własne środki, żeby czuć się kimś”.

Tomasz zamilkł, jakby nagle zabrakło mu argumentów.

— Pamiętam też, jak powtarzałeś, że nie jesteś gotowy na dziecko. A gdy urodził się Michał, mówiłeś, że ojcostwo cię przeraża. Teraz za to wszędzie opowiadasz, jakim jesteś oddanym tatą.

— Co to ma wspólnego z mieszkaniem?

— Wszystko. Bo ja wiem, że decyzji o odejściu nie podjąłeś wczoraj. Ani tydzień temu.

Odłożyła nóż, wytarła dłonie w ściereczkę i stanęła naprzeciwko niego.

— Powiedz mi, Tomaszu, Natalii podoba się to mieszkanie? Czy planujecie rozejrzeć się za czymś nowym?

Zbladł.

— Jakiej Natalii?

— Tej, z którą piszesz od pół roku. Ma dwadzieścia osiem lat, pracuje w twojej firmie, nie ma dzieci, ale bardzo chce je mieć. Zgadza się?

— Śledziłaś mnie?

— Nie musiałam. Sam się zdradziłeś. Trzy tygodnie temu wróciłeś rozpromieniony, zachwycałeś się nową współpracownicą — jaka zdolna, jaka ambitna. Następnego dnia kupiłeś nową koszulę.

Katarzyna odwiesiła ręcznik.

— Zacząłeś też brać prysznic rano, choć latami myłeś się wieczorem. Pojawiły się perfumy. Siłownia — po dekadzie przerwy. A telefon? Teraz zabierasz go nawet do łazienki. Kiedyś leżał gdzie popadnie.

Na nadgarstku Tomasza rozbłysło powiadomienie z zegarka. Zerknął odruchowo i szybko odwrócił rękę.

— Natalia? — zapytała z niemal uprzejmym zainteresowaniem.

Opadł ciężko na krzesło.

— Nie planowałem tego…

— Czego? Zakochać się czy zostać przyłapanym?

— To po prostu się wydarzyło. Rozmawialiśmy w pracy, potem coraz częściej…

— A potem uznałeś, że wygodniej będzie, jeśli to ja odejdę. Ty zostaniesz w mieszkaniu, opinia o tobie pozostanie nieskazitelna — przecież żona sama się wyprowadziła. A z Natalią zaczniesz wszystko od początku, czystą kartą.

Blaskot