Zaczęłam więc liczyć. Po cichu. I odkładać pieniądze — również bez jednego słowa.
Nie wiedział też, że moje miesięczne zarobki wynosiły przeciętnie około 9460 zł. Nigdy się tym nie chwaliłam. Przelewy przychodziły na osobną kartę, której Wojciech ani razu nie trzymał w rękach. Do domowego budżetu dorzucałam „te moje skromne” 1720–2150 zł, a on przyjmował je łaskawie, komentując: „No, zawsze coś”.
I tak nadszedł wieczór Wielkiego Podziału Finansów.
— Zróbmy to porządnie, jak dorośli ludzie — powiedziałam, otwierając laptop. — Przygotuję tabelę. Rozpiszemy, kto za co odpowiada.
— Jasne — rozparł się na kanapie z miną człowieka, który właśnie wygrał. — Rachunki biorę na siebie, w końcu jestem facetem. Kredyt już spłacony. Jedzenie po połowie. Zajęcia dzieci też po połowie. Ubrania każdy kupuje sobie sam.
— A samochód?
— Auto jest moje, ja nim jeżdżę.
— Świetnie. A mieszkanie?
— Mieszkanie jest zapisane na mnie, pamiętasz przecież — uśmiechnął się z pobłażliwą wyższością. — Ale mieszkasz tu, więc nie masz się czym martwić.
— Ja się nie martwię, Wojciechu. Ani odrobinę.
Spojrzał na mnie podejrzliwie. Ale męska duma, wiadomo, nie pozwoliła mu dopytywać.
Tej nocy spałam jak dziecko. Pierwszy raz od wielu lat.
Przez pierwszy miesiąc był zachwycony. Chodził napuszony jak paw.
— Agnieszka, twoja część za zakupy to 615 zł. Przelej mi na kartę.
— Już robię, kochanie.
— Agnieszka, Maksymilian potrzebuje nowych adidasów. Po połowie, wychodzi po 194 zł od osoby.
— Oczywiście, Wojciechu.
Płaciłam. Spokojnie. Bez komentarzy. Z uśmiechem. On napawał się swoim triumfem.
Ja natomiast po cichu przestałam robić całą masę rzeczy.
Nie kupowałam już jego ukochanego makaronu Barilla — dla siebie i dzieci brałam tańszy. Otwierał lodówkę, marszczył czoło, ale nie miał odwagi zapytać. Przecież to on wymyślił osobne budżety.
Nie prałam już jego koszul osobno — wrzucałam je z resztą rzeczy. Jedna się skurczyła, druga zafarbowała. „To twoja koszula, Wojciechu, ja naprawdę nie mam z nią nic wspólnego, przykro mi”.
Przestałam umawiać go do dentysty, przypominać o przeglądzie auta i kupować mu skarpetki oraz bieliznę.
