Wczoraj pod wieczór Tomasz Pawlak odebrał telefon od swojej ukochanej rodzicielki. Barbara Nowickiówna najwyraźniej dopadła nuda, więc wpadła na pomysł, by bez żadnej okazji zwołać rodzinny zjazd — ot tak, dla podtrzymania tradycji i własnej satysfakcji. Mój mąż entuzjazmem zapłonął natychmiast. Czy zapytał mnie o zdanie? Czy sprawdził, czy mam siłę, czas albo choć cień ochoty organizować przyjęcie dla tłumu? Skądże. W jego świecie dowódcy nie konsultują planów z szeregowymi.
— Mama stęskniła się za wszystkimi. Obiecałem, że w weekend zaprosimy rodzinę do nas i zrobimy przyjęcie jak się patrzy — oznajmił przy porannej kawie tonem nieznoszącym sprzeciwu, mieszając cukier z miną człowieka, który właśnie ogłasza narodowe święto.
Upiłam łyk i spokojnie zauważyłam, że forma „zrobimy” wcale nie oznacza automatycznie „ja zrobię”.
Zatrzymał filiżankę w pół drogi do ust. W jego planach byłam zawsze uwzględniona jako bezpłatne zaplecze logistyczne.
— Agata Stępieńówna, to tylko piętnaście osób — wyjaśnił protekcjonalnie, jakby tłumaczył coś dziecku. — Rodzinna inicjatywa. Mamy duże mieszkanie. Mama rozpisała skromne menu: trzy sałatki, kilka przystawek, danie główne i domowe ciasto. Nic wymagającego.

— Wspaniale — odparłam, odkładając łyżeczkę. — Skoro to takie proste, będziesz znakomitym szefem kuchni. Radzę zacząć marynować mięso już w piątek.
Spojrzał na mnie tak, jakbym przemówiła w obcym języku. Bywa, że hojność mężczyzny mierzy się ilością cudzego czasu, który z rozmachem rozdaje innym — zwłaszcza własnej matce. To był dokładnie ten przypadek.
— Chyba żartujesz? — w jego głosie zabrzmiał chłód. — Żona powinna wspierać męża. Mama liczy na ciebie.
— Wspierać — owszem. Stać godzinami przy kuchence, bo ty coś obiecałeś — niekoniecznie. Dostrzegasz różnicę? — odpowiedziałam bez podnoszenia tonu.
— Skoro dałem słowo, to jako rodzina musimy dotrzymać go razem.
— Jeśli ty zaprosiłeś gości na wystawny obiad, to właśnie ty będziesz stał przy garnkach i przyjmował oklaski, a ja z przyjemnością zobaczę, jak realizujesz swoje wielkie plany.
