Katarzyna patrzyła na ekran z narastającym oszołomieniem. Wszystko układało się w absurdalną całość: Barbara wpadła we własne sidła. A jednak jedna myśl nie dawała jej spokoju — czy naprawdę nie zdawała sobie sprawy, że kamera rejestruje również ją?
Jakby Michał odczytał to pytanie z jej twarzy, odezwał się cicho:
– Ona nie potrafi wyłączyć nagrywania. I całe szczęście.
Katarzyna uniosła na niego wzrok.
– To dlaczego… dlaczego nic mi nie mówiłeś?
Michał przesunął dłonią po twarzy, jak człowiek skrajnie zmęczony, po czym spuścił głowę.
– Zbierałem dowody. Chciałem mieć pewność. Żeby nie skończyło się tak jak z tymi tabletkami.
Przewinął zapis do kolejnego dnia. Na ekranie Barbara wyciągała zza słoików teczkę, siadała przy kuchennym stole i zaczynała przeglądać dokumenty. Kartka po kartce. Po chwili sięgnęła po telefon i fotografowała każdą stronę osobno.
Następnie do kogoś zadzwoniła. Mówiła żywo, gestykulowała nerwowo, potem zanotowała coś na skrawku papieru i wsunęła go do kieszeni.
– Po tym nagraniu zadzwoniłem do Mateusza – powiedział Michał. – Na początku wszystkiemu zaprzeczał. Kręcił, udawał, że nie wie, o czym mówię. Ale w końcu pękł. Matka obiecała mu, że mnie z tobą rozdzieli, mieszkanie przepiszemy na nią, a potem ona odda je jemu. To Mateusz kupił jej obie kamery. Miały posłużyć do zebrania czegoś na ciebie.
Katarzynie aż przebiegł dreszcz po karku. Miała wrażenie, że włosy unoszą jej się na głowie.
– Dokumenty zdążyła już spakować do swojej torby – ciągnął Michał. – Ale bez mojego podpisu nic z nimi nie zrobi. Nie ruszałem ich. Niech dalej myśli, że wszystko idzie zgodnie z planem.
Jeszcze tego samego wieczoru Michał usiadł naprzeciwko matki i odtworzył nagrania od pierwszego do ostatniego. Barbara wpatrywała się w ekran bez słowa. Jej twarz stężała, ale nie odezwała się ani razu.
– Pomysł miałaś niezły – rzucił z gorzkim uśmiechem. – Gdybyś jeszcze umiała obsługiwać sprzęt, można by go nazwać genialnym. Tyle że nie wyłączyłaś kamer. A one nagrały wszystko.
Barbara poderwała na niego wzrok, lecz po sekundzie spuściła oczy.
– Jedź do Mateusza – powiedział Michał sucho. – Ale najpierw oddaj mi dokumenty od mieszkania.
Bez sprzeciwu wstała, wyszła na chwilę i wróciła z ukradzioną teczką. Położyła ją na stole.
– I jeszcze jedno – dodał Michał. – Przeproś Katarzynę.
– Phi… Niedoczekanie – prychnęła tylko z pogardą.
Rano wyjechała do Mateusza. Teczka z dokumentami wróciła na swoje miejsce w szafie.
Katarzyna zdjęła obie kamery i bez wahania wrzuciła je do kosza. Michał nawet nie próbował protestować. Od tamtej pory od kilku miesięcy nie utrzymuje kontaktu ani z matką, ani z bratem.
