«My z Oskarem będziemy mieli dziecko.» — burknęła rozgniewana córka

Brawurowe i ryzykowne, a jednak poruszająco stanowcze plany.
Opowieści

– Danuta wyzywająco kiwnęła głową. – To już cieszy. I chcecie się pobrać? Oboje chcecie, czy tylko ty?

– Tato, nie próbuj umniejszać Oskarowi. On też chce, żebyśmy się pobrali.

– No, brawo. Czyli tak, chęci macie. A gdzie będziecie mieszkać, z czego żyć? Przemyśleliście to?

– To nieważne! Jeśli mamy miłość, reszta nie ma znaczenia! – zapaliła się córka.

– Danuta, ile ty masz lat? – spytał cicho ojciec. – Mam wrażenie, że jesteś nie na pierwszym roku studiów, tylko w pierwszej klasie. Jaka by ta miłość nie była, mieszkać gdzieś trzeba, jeść codziennie trzeba. Trzeba. Dokąd tak pędzicie? Już jutro chcecie brać ślub, co was tak goni? Nikt przecież nie ma nic przeciwko twojemu Oskarowi, niech przyjdzie, poznamy się, porozmawiamy, z jego rodzicami też się spotkamy… Dobrze mówię? – zwrócił się do żony.

– Bardzo dobrze, kochanie. Ale jest jeden niuans… Oni mają powód, żeby się spieszyć.

– A co, Oskara do wojska biorą? Przecież studenci nie służą…

– Nie, nie do wojska, i nie Oskara. Danusiu, czemu milczysz, mam wszystko za ciebie mówić?

– Nie milczę – burknęła rozgniewana córka. – My z Oskarem będziemy mieli dziecko.

– Ta-ak – mruknął oszołomiony Jakub – ciekawie to się układa. A właściwie już wcale nie tak ciekawie. I co zamierzacie?

– Pobrać się! Urodzić! I nie próbujcie mnie namawiać na… na to coś! Nasze dziecko będzie żyło!

– Spokój! Nikt cię nie zamierza do niczego namawiać, trzeba to na spokojnie przemyśleć. Powiedz lepiej, rodzice Oskara wiedzą?

– On dziś… Umówiliśmy się, że każde dziś porozmawia z rodzicami…

– I co? Jeszcze nie zadzwonił z wynikiem?

– N-nie…

– Dobrze, jak zadzwoni, dasz mi znać. A teraz dajcie mi zjeść kolację, bo przy waszych emocjach można z głodu umrzeć.

Odszli z żoną do kuchni, gdzie Julia szybko podgrzała kolację i postawiła talerz przed mężem.

– I co będziemy robić? – zapytała cicho.

– Jeszcze nie wiem. Naprawdę nie wiem. Poczekajmy, co powiedzą jego rodzice, może wspólnie do czegoś dojdziemy…

Ledwo skończyli kolację, a już przyszła niezbyt wesoła wiadomość od Oskara: rodzice kategorycznie przeciw, rozmowa była ciężka i skończyła się kłótnią. Niedobrze…

Po kolejnych piętnastu minutach Danuta wyszła do salonu z telefonem w ręku i, zasłaniając mikrofon, powiedziała cicho:

– Mama Oskara. Chce z którymś z was porozmawiać…

Julia skrzyżowała ręce przed sobą:

– Kochanie, porozmawiaj ty, proszę, ja nie mogę…

Jakub spojrzał na żonę karcąco, ale odebrał, włączył głośnik i przyłożył palec do ust.

– Halo, dzień dobry, jestem tatą Danuty, Jakub.

– Krystyna. Mama Oskara. Nasz syn dziś oznajmił, że spotyka się z waszą córką, i sądząc po jej stanie, już zdążyli ze sobą współżyć.

Kontynuacja artykułu

Blaskot