– Jakub, przyjedziesz niedługo?
– Niedługo. Już na finiszu.
– No to dawaj, nie ociągaj się! Mamy tu rozmowę.
– Coś się stało? – zaniepokoił się Jakub.
– Jak ci to powiedzieć… jeszcze się nie stało, ale pogadać trzeba – Julia wyraźnie była poruszona, choć wyglądało na to, że żadna katastrofa jeszcze nie nastąpiła.

Piętnaście minut później głowa rodziny wchodził już do mieszkania.
– Co tu się u was wydarzyło? – ostrożnie zapytał żonę.
– Przebierz się, umyj ręce, nie trzeba od razu rzucać wszystkiego i ratować Wszechświata – ucałowała męża i lekko popchnęła go w stronę łazienki.
Wkrótce zakończył wszystkie konieczne czynności, przebrał się i wyszedł do salonu.
– Chodź – poprowadziła go do pokoju córki. Danuta siedziała na swoim łóżku naburmuszona, z czerwonymi od łez oczami.
– No, co się stało? – Jakub starał się zachować spokój.
– Zapytaj swojej córki – prychnęła Julia. – No, opowiedz tacie, co też ty wymyśliłaś!
Danuta jeszcze bardziej się nadęła, odwróciła się do okna, wyraźnie nie chcąc mówić o swoich problemach.
– Tak, dziewczyny – Jakub zdecydowanie stuknął dłonią w stół – albo teraz spokojnie, bez histerii, zbędnych emocji i teatralnych pauz opowiadacie mi, w czym problem, albo radźcie sobie same, a ja idę odpocząć po pracy!
– A my to się tu do ślubu szykujemy – z ostrym sarkazmem zameldowała żona – i to najlepiej już dziś, bez odkładania!
– To znaczy jak? – Jakub lekko osłupiał. – Tak od razu ślub? A z kim, jeśli to nie tajemnica?
Ponieważ Danuta uparcie milczała, znowu musiała tłumaczyć się mama, Julia:
– Oskar Dudek, taki pryszczaty okularnik, ostatnio często wpadał.
– Aha, Dudek, znaczy… No dobrze, córko?
Danuta dalej uparcie milczała.
– Więc tak, moja droga. Koniec z zabawami w partyzanta na przesłuchaniu. Mam tu przed tobą tańczyć, żeby się czegokolwiek dowiedzieć? – ojciec już naprawdę zagrzmiał.
– My z Oskarem się kochamy! – wyrzuciła z siebie córka. – On jest najlepszy i my się pobierzemy!
– No proszę, przynajmniej jakaś jasność – westchnął ojciec. – On uczy się z tobą?
– Tak, w tej samej grupie.
– Pierwszy rok – westchnął Jakub, czy to ze zrozumieniem, czy z rezygnacją. – Dzieci…
– My nie jesteśmy dziećmi! – obruszyła się córka. – Mamy już po osiemnaście, jesteśmy pełnoletni!
– No dobrze. Skoro jesteście pełnoletni, to rozumiem, że dorośli? To będziemy rozmawiać jak dorośli.
– Ja nie chcę rozmawiać! Zaraz zacznie się: „Jesteście jeszcze młodzi, trzeba poczekać, stanąć na nogi, sprawdzić swoje uczucia” i inne nudne gadki. Wy jesteście dorośli, mądrzy, rozsądni, i nie możecie pojąć prostej rzeczy: my się kochamy, mamy uczucie! A wy chcecie je zabić!
– Ja, córko, nikogo zabijać nie zamierzam – westchnął zmęczony ojciec. – Chcę tylko wszystko zrozumieć. Czyli wy z Oskarem kochacie się, tak?
– Danuta wyzywająco kiwnęła głową.
