Katarzyna spróbowała zaprotestować:
— Ale my tego w ogóle nie ustalaliśmy… Mieliśmy własne plany…
Teściowa tylko lekceważąco poruszyła dłonią, jakby odganiała natrętną muchę.
— Nie bądź taka skąpa. Dom jest duży, wszyscy się pomieszczą.
I już ciągnęła walizkę w stronę głównej sypialni. Katarzyna ruszyła za nią, coraz bardziej zaniepokojona.
Wtedy padło kolejne oznajmienie.
— A, właśnie. Powiedziałam już rodzinie o waszym domu. Są zachwyceni!
— Jakiej rodzinie? — Katarzynie nagle zrobiło się słabo.
— Naszym. Siostrze, siostrzeńcom. Oni od tylu lat nie byli nad morzem.
Szybko wyszło na jaw, że teściowa zdążyła obiecać darmowy urlop kilku rodzinom naraz. Za tydzień miała przyjechać jej siostra z mężem, dwoje dorosłych dzieci z partnerami oraz dwoje wnuków.
Razem osiem osób.
I nikomu nawet nie przyszło do głowy, żeby zapytać właścicielkę domu o zgodę.
Co więcej, teściowa już zdążyła rozdzielić pokoje według własnego uznania. Sypialnię gospodarzy przeznaczyła dla siebie. Pokój dziecięcy oddała krewnym z dziećmi. Gościnny miał przypaść drugiej parze.
— A gdzie w takim razie mamy spać ja i Michał? — zapytała Katarzyna cicho, niemal bez siły.
— Na werandzie można rozstawić łóżko polowe. Albo w salonie położycie się na kanapie. Nie wydziwiaj, przecież to tylko na jakiś czas.
Wieczorem wrócił mąż. Katarzyna usłyszała znajomy odgłos silnika i wyjrzała przez okno. Michał parkował samochód pod sosnami; po całym dniu pracy wyglądał na wyraźnie zmęczonego.
Teściowa dopadła drzwi pierwsza, po drodze wygładzając fałdy sukienki.
— Michałku! — zawołała, rzucając się synowi na szyję. — Wyobraź sobie, chciałam tylko zjednoczyć rodzinę, a twoja żona zrobiła awanturę. Nie pozwala przyjechać krewnym!
Katarzyna bez słowa wyjęła telefon i podała go mężowi. Na ekranie widniała poranna wiadomość wysłana na rodzinnym czacie:
„Przyjeżdżajcie wszyscy. Dom jest ogromny. Miejsca wystarczy. Katarzyna bardzo się ucieszy z gości”.
Michał przeczytał całą wymianę zdań. Z każdą chwilą jego twarz stawała się coraz bardziej ponura. W końcu podniósł wzrok na matkę.
— Zaprosiłaś ludzi, nie pytając nas o zgodę?
— I co w tym takiego? — Teściowa wzruszyła ramionami.
— Sama przydzieliłaś im pokoje?
— Oczywiście. Ktoś musiał to przecież zorganizować.
— Nawet naszą sypialnię?
— A co w tym dziwnego? Potrzebuję wygodnego łóżka, bolą mnie plecy.
Było widać, że teściowa zupełnie nie spodziewała się takiego przesłuchania ze strony syna. Przywykła do tego, że Michał zawsze jej ustępuje.
