— Położę — odparła niewzruszenie Emilia. — A przy okazji dorzucę ci jeszcze informację o specyfiku, który właśnie zjadłeś razem ze śmietaną.
Tomasz zmarszczył brwi i spojrzał na nią podejrzliwie.
— O czym ty bredzisz?
— Te krople, które ostatnio przepisał ci lekarz… pamiętasz? — przechyliła lekko głowę. — Wlałam je do sałatki. I to wcale nie symbolicznie. Biorąc pod uwagę, że popiłeś wszystko mocnym alkoholem i zagryzłeś tłustą śmietaną… sądzę, że za jakieś dziesięć minut poczujesz pełnię ich działania.
W mieszkaniu zapadła ciężka cisza. Z ulicy dobiegał jedynie szum przejeżdżających samochodów.
Jan Górski powoli odłożył widelec, jakby nagle stracił apetyt.
Twarz Tomasza, przed chwilą czerwona, zaczęła gwałtownie blednąć. Doskonale pamiętał, jak organizm zareagował poprzednim razem. Teraz jego brzuch wysłał pierwszy ostrzegawczy sygnał. W spokojnym dotąd salonie rozległo się wymowne burczenie.
— Ty… oszalałaś? — wydusił, chwytając się krawędzi stołu. Na czole pojawiły mu się krople potu.
— Wręcz przeciwnie. Właśnie odzyskuję rozsądek — odpowiedziała spokojnie, odchodząc od ściany. — Jutro, na jubileuszu, koniecznie uprzedź swoją mamę, żeby ostrożniej dobierała potrawy w restauracji. Różne rzeczy mogą się przydarzyć.
Spróbował zerwać się z krzesła, lecz nagły skurcz zgiął go wpół. Łokciem strącił pustą butelkę; potoczyła się po podłodze z głośnym stukotem.
— Janek… — jęknął, nie prostując się. — Wezwij taksówkę… Ja muszę do łazienki. Już!
Chwiejnym krokiem wybiegł z pokoju, sunąc w samych skarpetkach po panelach. Drzwi zatrzasnęły się z hukiem, po chwili szczęknęła zasuwka.
Emilia bez pośpiechu weszła do sypialni. Zapięła walizkę, zdjęła z wieszaka płaszcz. Kiedy wyprowadzała bagaż do przedpokoju, koledzy Tomasza w pośpiechu wkładali buty, wyraźnie nie mając ochoty uczestniczyć w dalszym ciągu tej kompromitacji.
Deszcz ustał. Powietrze pachniało mokrym asfaltem i świeżością. Emilia nabrała głęboko tchu — po raz pierwszy od dawna tak swobodnie. Ujęła rączkę walizki i ruszyła w stronę głównej ulicy. Telefon zawibrował; na ekranie mignęła wiadomość od teściowej w sprawie jutrzejszej uroczystości. Bez wahania odrzuciła połączenie. Przed nią był wieczór z przyjaciółką, kubek gorącej herbaty i początek zupełnie innego, spokojnego życia.
