Zuzanna przez chwilę w milczeniu obracała obrączkę na palcu, po czym dodała cicho:
– Chciałabym, żeby to było coś, co zostanie z nią na lata. Biżuteria jest ładna, ale z czasem trafia do szkatułki i przestaje cieszyć.
Przez następne dni temat nie dawał jej spokoju. Rozważała różne możliwości. Może wyjazd? Szybko jednak odrzuciła ten pomysł – Jolanta niedawno wróciła z urlopu i nie wspominała, by marzyła o kolejnym. Nowy sprzęt do domu? Bez sensu, bo teściowa miała już wszystko, czego potrzebowała. Zuzanna była przekonana, że prezent powinien być nie tylko praktyczny, lecz także wyjątkowy – taki, który naprawdę ją wzruszy.
Podczas przerwy obiadowej zadzwoniła do ojca.
– Tato, a co byś powiedział na domek letniskowy? – zapytała bez wstępów.
– Domek? – zdziwił się, odkładając zapewne kanapkę. – Dla kogo?
– Dla Jolanty. Mały kawałek ziemi z niedużym domem. Zawsze powtarzała, że chciałaby mieć własny ogródek.
Ojciec przez chwilę milczał, jakby analizował pomysł.
– To brzmi rozsądnie – stwierdził w końcu. – Poszukaj czegoś niedaleko miasta. Niekoniecznie wielkiego, raczej przytulnego i z potencjałem.
Zuzanna wzięła sobie te słowa do serca. Przez kilka kolejnych dni przeglądała ogłoszenia i spotykała się z pośrednikami. Oglądała różne oferty, ale większość nie spełniała jej oczekiwań – jedne nieruchomości były zbyt oddalone od centrum, inne wymagały kosztownych remontów, a jeszcze inne przytłaczały rozmiarem.
W końcu jedna propozycja przykuła jej uwagę.
– To może być coś odpowiedniego – usłyszała od agenta. – Działka na obrzeżach miasta, dojazd zajmuje niecałe dwadzieścia minut. Sześć arów, solidny, niewielki dom i kilka drzew owocowych.
– Jaka cena? – zapytała, uważnie przyglądając się zdjęciom.
– Dwa i pół miliona złotych. Właściciele są skłonni do negocjacji, bo przeprowadzają się do innego miasta.
Zapisała adres i wszystkie szczegóły. To miejsce wydawało się dokładnie tym, czego szukała – kameralne, zadbane, z ogrodem, który można rozwijać według własnego pomysłu. Była niemal pewna, że Jolanta przyjmie taki prezent z ogromną radością.
Wieczorem ponownie skontaktowała się z ojcem, omawiając szczegóły.
– Jeśli lokalizacja jest dobra, to świetny wybór – ocenił. – Twoja teściowa to kobieta praktyczna. Własny ogród na pewno ją uszczęśliwi. A cena mieści się w twoich możliwościach.
Po tej rozmowie Zuzanna poczuła przypływ ekscytacji. Bez zwłoki wybrała numer Piotra. Serce biło jej szybciej – była przekonana, że spodoba mu się ten pomysł. W końcu Jolanta nie raz wspominała o sadzeniu pomidorów i pielęgnowaniu rabatek.
– Piotrze, mam coś wspaniałego! – zaczęła z entuzjazmem, ledwie usłyszała jego głos. – Wymyśliłam prezent dla twojej mamy.
– Słucham uważnie – odpowiedział z zaciekawieniem.
– Co powiesz na domek z ogrodem? Znalazłam działkę niedaleko miasta. Nieduży dom, sześć arów ziemi, rosną tam jabłonie i śliwy.
– Naprawdę? – w jego głosie zabrzmiała radość. – Mama będzie zachwycona! Tyle razy mówiła, że marzy o własnych warzywach z ogródka.
Zuzanna uśmiechnęła się szeroko, słysząc jego reakcję. Piotr zawsze doceniał jej starania wobec rodziny.
– Cena to dwa i pół miliona – dodała. – Sporo, ale to inwestycja na lata. Wyobrażasz sobie jej minę, kiedy zobaczy klucze?
– To najlepsze, co mogliśmy wymyślić! – odparł z wyraźnym podekscytowaniem. – Taki prezent zapamięta na całe życie. Jesteś niesamowita, kochanie.
Ciepło w jego głosie sprawiło, że Zuzanna poczuła się naprawdę szczęśliwa. Już widziała oczami wyobraźni wspólne planowanie przyjęcia urodzinowego i moment wręczenia niespodzianki.
– Muszę wracać do pracy – powiedział łagodnie Piotr. – Wieczorem spokojnie wszystko omówimy przy kolacji.
Zuzanna skinęła głową, choć nie mógł tego zobaczyć, i już miała zakończyć połączenie, gdy…
