«wybieraj. Albo ja, albo ona.» — zażądała Jolanta, stawiając syna pod ścianą

Ultimatum teściowej — brutalne, upokarzające i nieuczciwe.
Opowieści

To określenie — „ta kobieta” — było ulubioną formą, jaką posługiwała się Jolanta Wysokińska. Przez trzy lata ani razu nie zwróciła się do synowej po imieniu. Zawsze „ona”, „twoja żona” albo demonstracyjne milczenie.

— Wie pani co, Jolanto Wysokińska? — Karolina Rutkowska zrobiła krok naprzód. — Mam dość. Dość pani wtrącania się, tych wszystkich gierek, ciągłych awantur i kontroli! Wyjedziemy i nic pani do tego!

Twarz teściowej momentalnie poczerwieniała.

— Dariusz! Słyszysz, jak ona się do mnie odzywa? Do własnej matki!

— Mówię tylko prawdę! — Karolina nie potrafiła już się powstrzymać. — Dzwoni pani po kilka razy dziennie, wypytuje, gdzie jesteśmy, z kim i o której wrócimy. Sprawdza każdy nasz krok. To nie jest normalne!

— Nienormalne jest to, że syn zapomina o matce! — wybuchła Jolanta. — A żona nastawia go przeciwko niej!

— Nikogo przeciwko nikomu nie buntuję! Chcę po prostu żyć po swojemu!

— Po swojemu? — prychnęła szyderczo teściowa. — A mieszkanie, w którym mieszkacie, czyje jest? Przypomnieć ci, kto wyłożył pieniądze na wkład własny?

To był jej najmocniejszy argument. Kiedy Dariusz i Karolina kupowali lokal, Jolanta Wysokińska dorzuciła trzysta tysięcy złotych na start. I od tamtej pory przy każdej okazji przypominała o tym geście.

— Oddajemy pani te pieniądze co miesiąc — odparła spokojniej Karolina. — Po dwadzieścia tysięcy złotych, dokładnie tak, jak ustaliliśmy.

— Spłata to jedno, a wdzięczność to drugie! — ucięła ostro Jolanta. — Dobrze wychowana synowa potrafiłaby docenić pomoc, zamiast pyskować!

— A dobrze wychowana teściowa nie wchodziłaby do cudzego mieszkania bez zapowiedzi! — wypaliła Karolina.

— To mieszkanie mojego syna!

— I moje również! Jesteśmy małżeństwem, na wypadek gdyby pani zapomniała!

Jolanta parsknęła z pogardą.

— Małżeństwem… Jeszcze zobaczymy, jak długo. Dariusz — zwróciła się do syna, który dotąd milczał — wybieraj. Albo ja, albo ona.

W kuchni zapadła ciężka cisza. Karolina wstrzymała oddech, wpatrując się w męża. Oto chwila, na którą czekała trzy lata. Przez cały ten czas znosiła docinki i aluzje, mając nadzieję, że Dariusz wreszcie postawi granicę. Teraz nie było już odwrotu.

Mężczyzna pobladł. Jego wzrok wędrował od matki do żony i z powrotem.

— Mamo, nie stawiaj mnie pod ścianą…

— Właśnie że postawię! — przerwała mu ostro Jolanta. — Nie zamierzam dłużej tolerować bezczelności tej osoby! Albo się z nią rozwiedziesz, albo zapomnij, że masz matkę!

Karolinie ścisnęło się serce. Czy naprawdę była zdolna posunąć się aż tak daleko?

— Mamo, chyba nie mówisz poważnie… — wydukał Dariusz.

— Mówię śmiertelnie poważnie! Mam dość upokorzeń! Twoja żona mnie nie szanuje, jest opryskliwa i próbuje cię ode mnie odsunąć. Nie będę tego znosić!

Dariusz stał między nimi jak ktoś uwięziony między młotem a kowadłem. Karolina widziała w jego oczach panikę i desperackie poszukiwanie wyjścia.

— Spróbujmy się uspokoić — odezwał się w końcu. — Mamo, wróć do domu, ochłoń. Porozmawiamy później, na spokojnie…

— Nigdzie się nie ruszę! — tupnęła nogą Jolanta. — Nie wyjdę stąd, dopóki nie usłyszę odpowiedzi. Kogo wybierasz?

Dariusz nabrał powietrza i spojrzał matce prosto w oczy.

— Kocham cię, mamo. Zawsze będziesz moją matką i to się nie zmieni. Ale Karolina jest moją żoną. Przysięgałem jej przed ludźmi i przed Bogiem. I tej przysięgi nie złamię.

Jolanta cofnęła się, jakby ktoś ją spoliczkował.

— Czyli ją wybierasz?

— Wybieram swoją rodzinę — powiedział stanowczo. — A ty możesz być jej częścią, jeśli zechcesz. Ale musisz szanować moją żonę. I nasze decyzje.

— Szanować? — roześmiała się histerycznie. — Jak mam szanować tę… tę…

— Wystarczy! — podniósł głos Dariusz, co zdarzało się niezwykle rzadko. — Mamo, proszę cię, wyjdź teraz. Kiedy ochłoniesz, zadzwoń. Wtedy porozmawiamy bez krzyków.

Patrzyła na niego tak, jakby widziała go po raz pierwszy.

— Wychowałam niewdzięcznego syna — syknęła. — Całe swoje życie postawiłam na ciebie.

Kontynuacja artykułu

Blaskot