„Wyjdź za mnie. Jeśli będziesz moją żoną, przestaną cię nękać.” — powiedział Daniel spokojnie, ale stanowczo

Bezlitosne plotki skazały ją na życie w ukryciu.
Opowieści

O tym, że Natalia Czerwińska była „naznaczona”, wiedzieli w okolicy wszyscy. Gdy chodziła do dziewiątej klasy, przyjezdny handlarz mięsem zwabił ją do opuszczonego magazynu na skraju wsi. Plotki rozchodziły się błyskawicznie, a oliwy do ognia dolał fakt, że niedługo potem ów kupiec sprawił rodzicom Natalii nowiutki samochód. Wkrótce wycofali zgłoszenie z posterunku policji i sprawa rozeszła się po kościach. Ojciec z dumą jeździł po wsi błyszczącym autem, matka unikała spojrzeń sąsiadów, gdy pytali o córkę, a sama Natalia przestała pojawiać się w szkole. Dopiero po czasie pozwolono jej podejść do egzaminów eksternistycznie i wydano świadectwo ukończenia dziewięciu klas.

Tamten dzień postanowiła wymazać z pamięci. Stało się – i tyle. Podobnie jak to, co wydarzyło się później. Najbardziej pragnęła wyrwać się z rodzinnego domu, więc przyjęła oświadczyny pierwszego mężczyzny, który je złożył. Był nim sąsiad, Paweł Michalak – piętnaście lat starszy, świeżo po wyjściu z więzienia. Nie czuła przed nim strachu, lecz miłości także nie było. Milczący, posępny, często zaglądał do kieliszka i uparcie domagał się potomka. O świcie znikał z wędką nad stawem, a przed południem wracał z wiadrem pełnym drobnych, ościstych karasi. Natalia smażyła je na mocno rozgrzanym oleju, obtoczone w mące, aż kruche ości miękły i małe ryby można było zjadać w całości.

Pewnego dnia Paweł utonął; nurt wyrzucił jego ciało w trzcinach. Natalia poczuła ulgę, choć żal ścisnął ją w gardle. Samotność okazała się prostsza do udźwignięcia – miała własny dach nad głową i namiastkę niezależności. Problem w tym, że tuż obok mieszkali jej rodzice, wciąż próbujący mówić jej, jak ma żyć. Ojciec bez ogródek zaproponował:

– Wróć do nas. Tutaj zamieszkają Kamil Zalewski z żoną.

Brat ożenił się dwa lata wcześniej, sprowadzając wybrankę z sąsiedniej miejscowości. Kobieta była w zaawansowanej ciąży, więc według wszystkich to właśnie na Natalii spoczywał obowiązek ustąpienia im miejsca i podporządkowania się rodzinnej decyzji.

Kontynuacja artykułu

Blaskot