— Mama uznała, że najlepiej będzie, jeśli w tym roku zostaniesz w domu. Święta mają mieć wyłącznie rodzinny charakter.
Konrad Laskowski nawet nie oderwał wzroku od ekranu telefonu. Emilia Wesołowska zastygła pośrodku kuchni z wilgotną ściereczką w dłoni. Dwudziesty siódmy grudnia, trzy dni do Sylwestra — i właśnie po raz kolejny została skreślona z listy „swoich”.
— Jak to: zostań? — zapytała cicho.
— Normalnie. Przecież się tam nie zmieścisz. Mieszkanie mamy nie jest z gumy — podniósł w końcu głowę i spojrzał na nią z autentycznym zdziwieniem, jakby nie rozumiał sensu pytania. — Za to poprosiła, żebyś wszystko przygotowała. Tu masz spis.
Podał kartkę zapisaną okrągłym, starannym pismem Teresy Brzezińskiej. Emilia ujęła ją dwoma palcami, jakby papier mógł parzyć.

Galareta mięsna. Trzy różne sałatki. Ryba pieczona. Pierogi z mięsem i z jabłkami. Zestawy wędlin i serów. Na samym dole dopisek: „I koniecznie ładnie podaj, Emilko. W końcu będą goście”.
Goście. Czyli dla obcych było miejsce, dla niej — nie.
— Chce, żebym ugotowała dla dwudziestu osób, ale sama nie zamierza mnie wpuścić do stołu.
Nie oczekiwała odpowiedzi. Wypowiedziała to zdanie na głos, sprawdzając, jak brzmi prawda.
— Sama rozumiesz, oni mają swoje towarzystwo. Tobie byłoby tam niezręcznie.
Dwanaście lat małżeństwa. Przez dwanaście lat przygotowywała potrawy na każde rodzinne spotkanie, urodziny i imieniny tej familii. Do stołu zapraszano ją może trzy razy. Cała reszta to podgrzewanie, podawanie, sprzątanie i zmywanie.
— Dobrze — powiedziała w końcu.
Konrad skinął głową i znów zanurzył się w telefonie.
Dwudziestego dziewiątego stała w supermarkecie przy ladzie z mięsem na galaretę. Wydatek pochłaniał połowę miesięcznej pensji — tej samej, którą odkładała na zimowy płaszcz. Emilia włożyła mięso do wózka. Chwilę później dołożyła łososia, awokado i ananasy do sałatek. Teresa Brzezińska lubiła, kiedy wszystko było „jak u ludzi”.
W domu gotowała, kroiła i mieszała bez przerwy. Dłonie pracowały mechanicznie, jakby niezależnie od myśli. Trzydziestego dnia miesiąca obudziła się bardzo wcześnie, jeszcze przed świtem, gotowa kontynuować przygotowania.
